sprzęt bilardowy - konferencje w warszawie - cera sucha - brandstoftanks - lipogen - sprawy podatkowe - noclegi - apartamenty - drukarki laserowe - materiały eksploatacyjne -
prawda. - Kapral roześmiał się. - Ale byłby
chyba zaskoczony, gdyby królowa wyzdrowiała i okazało się, że płaszczył się na darmo?
- Oby tak się nie stało, kapralu - odezwał sprzÄ™t bilardowy się inny z gwardzistów. - Jeżeli królowa się obudzi i przejmie skarbiec z powrotem, Annias nie będzie miał pieniędzy na żołd dla nas za następny miesiąc.
- Zawsze przecież konferencje w warszawie prymas może sięgnąć do kościelnej szkatuły.
- Bez ścisłego rozliczenia się nie może. Hierarchia z Chyrellos wyciska z funduszy kościelnych ile tylko się da.
- W porządku! - zawołał zza cera sucha mgły młody oficer. - Zajazd pandionitów jest tuż przed nami. Zwolniłem trzymającego wartę
żołnierza, a więc chodźmy zająć nasze miejsce.
- Słyszeliście - powiedział kapral. - Ruszamy.
Gwardziści odmaszerowali, niknąc brandstoftanks we mgle.
Sparhawk uśmiechnął się w ciemności. Rzadko miał okazję przysłuchiwać się zwykłej rozmowie nieprzyjaciół. Od dawna podejrzewał, że gwardzistami prymasa powodowała bardziej chciwość niźli pobożność czy poczucie lojalności. lipogen Wyszedł z zaułka, ale natychmiast cofnął się bezszelestnie, ponieważ znów dobiegł go odgłos zbliżających się kroków. Nie wiadomo dlaczego puste zwykle nocą ulice Cimmury roiły się od ludzi. sprawy podatkowe Kroki były głośne, a więc ktokolwiek to był, nie starał się nikogo śledzić. Sparhawk silniej zacisnął dłoń na krótkim drzewcu włóczni. Z mgły wyłonił się mężczyzna w ciemnym noclegi
chałacie, z dużym koszem na ramieniu. Wyglądał na zwykłego tragarza, ale nie można było mieć co do tego pewności. Sparhawk odczekał, aż przejdzie i kiedy odgłos kroków ucichł apartamenty w oddali, ponownie wyszedł na ulicę. Szedł ostrożnie, miękkie podeszwy jego butów nie czyniły wiele hałasu na mokrym bruku, a okręcony ciasno szary płaszcz tłumił dzwonienie kolczugi.
Przeszedł na drukarki laserowe drugą stronę pustej ulicy, aby ominąć smugę drżącego, żółtego światła lamp, dobywającą się wraz z pijackimi śpiewami z otwartych drzwi karczmy. Przełożył włócznię do lewej dłoni i jeszcze materiaĹ‚y eksploatacyjne mocniej naciągnął na czoło kaptur, by osłonić twarz przed zamglonym światłem.
Przystanął. Nasłuchiwał wpatrując się w
gęstą mgłę. Zdążał w kierunku wschodniej bramy, ale nie trzymał się ściśle kierunku. drukarki Canon Łatwo ustalić cel, do którego zmierzają ludzie idący prosto przed siebie, a dzięki temu nietrudno ich schwytać. Sparhawk musiał opuścić miasto niepostrzeżenie, nawet jeżeli miałoby to zająć mu uszczelnienia całą noc. Gdy już nabrał pewności, że ulica jest pusta, ruszył dalej trzymając się w jak najgłębszym mroku. Pod ścianą domu na rogu, pod zamgloną pochodnią rzucającą pomarańczowe hotel światło, siedział obdarty żebrak. Oczy przesłaniał mu bandaż, a nogi i ręce pokrywały rany wyglądające na prawdziwe. Sparhawk doskonałe wiedział, że nie jest to najodpowiedniejsza na żebranie pora, druk naklejek a
zatem ten człowiek musiał tu być w innym celu. Wtem na ulicę, tuż obok miejsca, w którym stał pandionita, spadła dachówka.
- Litości! - zawołał zdesperowanym głosem żebrak, badania Ĺ›rodowiska chociaż miękkie obuwie Sparhawka nie czyniło hałasu.
- Dobry wieczór, ziomku - powiedział cicho rosły rycerz przechodząc na drugą stronę ulicy. Wrzucił kilka monet do miski żebraczej.
- Dziękuję, hojny pomiary panie. Niech Bóg ma cię w swej opiece.
- Nie powinieneś okazywać, że mnie widzisz, ziomku - przypomniał mu Sparhawk. - Skąd niby masz wiedzieć, czy jestem panem?
- Późno sprzedaĹĽ domen już - usprawiedliwiał się żebrak - i jestem trochę śpiący. Czasami się zapominam.
- To duże niedopatrzenie.
Przykładaj się lepiej do pracy. A tak przy okazji, pozdrów ode mnie rozliczenia ksiÄ™gowe Platima. - Platim był budzącym grozę grubasem, który żelazną ręką rządził światem złoczyńców w Cimmurze.
Żebrak uniósł bandaże i patrzył na Sparhawka szeroko otwartymi oczyma. Ku swojemu zdumieniu rozpoznał baza noclegowa go.
- I powiedz swojemu przyjacielowi na dachu, żeby się tak nie gorączkował - dodał Sparhawk. - Niech lepiej uważa, gdzie stąpa. Ta dachówka, którą ostatnio zrzucił, omal mnie obsĹ‚uga PR nie trafiła.
- On jest nowy. - Żebrak westchnął. - Musi się jeszcze wiele nauczyć, dostojny panie.
- Tak, musi - przyznał rycerz. - Może mógłbyś mi pomóc, ziomku. Talenopowiadał mi o
drukarki Canon - uszczelnienia - hotel - druk naklejek - badania środowiska - pomiary - sprzedaż domen - rozliczenia księgowe - baza noclegowa - obsługa PR -
|